Woda różana 100% Okani Beauty zamiast zwykłego toniku

O tym, że tonik powinien znajdować się w każdej kobiecej łazience , wie chyba każda z nas. Jednak nie każda go posiada. A szkoda, bo od...


O tym, że tonik powinien znajdować się w każdej kobiecej łazience, wie chyba każda z nas. Jednak nie każda go posiada. A szkoda, bo odpowiednio dobrany tonik potrafi więcej niż tylko przywracać prawidłowe pH skóry. Hydrolaty od jakiegoś czasu są bardzo popularne i świetnie zastępują zwykłe toniki, które często posiadają alkohol w składzie, którego zazwyczaj nie potrzebujemy i może naszej skórze tylko zaszkodzić.

Hydrolaty to ekstrakty z roślin uzyskiwane poprzez destylację z parą wodną, czyli podgrzewanie danej cieczy, następnie schłodzenie jej, a potem znowu podgrzewanie, aby na końcu jej mieszaniny były oczyszczone i rozdzielone. Żadnych dodatkowych substancji. Dzisiejszy bohater wpisu, czyli woda różana (inaczej hydrolat różany) powstał właśnie poprzez destylację płatków róży damasceńskiej.


Działanie wody różanej:
- poprawia krążenie i regeneruje cerę ze skłonnością do pękających naczynek,
- zamyka pory skóry i przygotowuje cerę do czynności pielęgnacyjnych,
- uelastycznia, wygładza i nawilża, co docenią zwłaszcza osoby ze skórą suchą i dojrzałą,
- doskonała do cery zmęczonej, zszarzałej - dodaje blasku i promienności,
- wyrównuje koloryt skóry,
-reguluje nadmiar sebum,
-łagodzi podrażnienia, ukąszenia, poparzenia,
-nadaje włosom miękkość, gładkość i połysk i działa na nie wzmacniająco oraz pogrubiająco,
- działa kojąco na zmysły, dzięki pięknemu, różanemu zapachowi.


Używałam go bardzo często latem do odświeżenia i oczyszczenia skóry z sebum. Praca w gorącym miejscu jakim był bar niestety przyczynia się do powstawania wielu krostek i niedoskonałości na skórze. Jak tylko zaczęłam używać tego hydrolatu minimum raz dziennie podczas pracy to na prawdę nie miałam żadnych skórnych problemów. Wcześniej nie używając nic do oczyszczania podczas pracy miałam spory problem z dużą ilością małych krostek na czole oraz koło uszu.

Spryskuję nim również twarz, gdy mam na niej maskę glinkową, aby nie pozwolić jej całkiem wyschnąć. Czasem, gdy rano nie chcę nakładać kremu to wolę użyć właśnie wody różanej i moja skóra jest w tym roku w na prawdę dobrej kondycji (jeżeli chodzi o nawilżenie i krostki). Odnosząc się jeszcze do buteleczki, to jest z ciemnego szkła co chroni zawartość przed słońcem. A atomizer wydobywa idealną, przyjemną mgiełkę produktu. Na pewno kupię jeszcze jakiś hydrolat i zastanawiam się właśnie nad olejem z pestek malin, bo coś czuję, że to też może być miłość.

Tę wodę różaną za 17 zł jak i olej z pestek malin za 20 zł możecie kupić tutaj!

Używacie hydrolatów? A może dopiero zaczniecie?

0 komentarze