Całodniowy krem pod oczy na piękne spojrzenie Uzdrovisco | 97% naturalnych składników

27 marca

Całodniowy krem pod oczy na piękne spojrzenie Uzdrovisco | 97% naturalnych składników



Po kilku miesiącach używania tego kremu nadszedł najwyższy czas, żeby się wypowiedzieć trochę na temat działania tego produktu. Ja zwykle przed zakupem tego typu produktów przygotowuję się do zakupu i rozglądam za różnymi opcjami. W tym wypadku był to w sumie przypadek. Byłam w Hebe i ten krem a właściwie nazwa i opakowanie mocno przyciągnęło moją uwagę. Nigdy wcześniej nie słyszałam nic o istnieniu tej firmy - możliwe, że trafiłam akurat na wypuszczenie ich na rynek. Jeśli jesteście ciekawi jak poradził sobie ten krem, czytajcie dalej :)


Słoiczek z ciemnego szkła został dodatkowo zabezpieczony na wieczku chroniąc wegański krem, który stworzony został w 97% z certyfikowanych, naturalnych składników. Bardzo mi się podoba dbałość o szczegóły i zabezpieczenia. Krem ma bardzo lekką konsystencję i lekko kremowy kolor, praktycznie bez zapachu. Słoiczek jest dobrze wykonany, nie ma problemu z odkręcaniem czy zakręcaniem go, ale jednak preferuję inne opakowania np. typu airless - po pierwsze ze względów higienicznych, a po drugie z uwagi na wygodę aplikacji. 

Fitoceutyk stworzony dla każdej kobiety, która świadomie chce odkrywać dojrzałe piękno. Stawia na naturalne formuły, bo wie, że mają one moc odmładzania spojrzenia: redukcji cieni pod oczami i zmarszczek, wygładzania, nawilżania, ujędrniania. Bo oczy powinny być wyłącznie zwierciadłem duszy, a nie wieku.


Skład: Aqua/Water, Propanediol, Tripelargonin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Trehalose, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Passiflora Incarnata Seed Oil, C13-15 Alkane, Fucus Vesiculosus Extract, Caesalpinia Spinosa Fruit Extract, Tulipa Gesneriana Flower Extract, Kappaphycus Alvarezii Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Maltodextrin, Caesalpinia Spinosa Gum, Caprylyl Glycol,Citric Acid, Xanthan Gum, Hexylene Glycol, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol

W składzie możemy znaleźć między innymi masło shea na dosyć wysokim miejscu, olej z nasion passiflory (zapobiega nadmiernemu wyparowaniu wody ze skóry), skwalan (wzmacnia działanie witamin i koenzymu Q10 aplikowanych na skórę), wyciąg z morszczynu (działa nawilżająco, napinająco, regenerująco), wyciąg z kwiatu tulipana (poprawia nawilżenie, odnawia skórę).

Słoiczek zawiera 25 ml kremu, co jest dużo jak na krem pod oczy i jest bardzo, ale to bardzo wydajny co sprawia, że krem wystarcza na długie miesiące. Patrząc na niektóre z tych składników można pomyśleć, że ten kremik musi być mega nawilżający, cudownie napinający. Ale ja się trochę zawiodłam. Używając tego kremu regularnie tak naprawdę nie mogę narzekać na małe nawilżenie, bo nie miałam w ogóle problemu z suchą skórą i suchymi kącikami oczu. Ale myślę, że jednak ten produkt nie będzie odpowiedni dla wszystkich, a szczególnie nie będzie odpowiedni dla osób dojrzałych. Skóra młodych kobiet jeszcze może się polubić z tym kremem za jego delikatność, cenę i wydajność. Ale dojrzała skóra potrzebuje już czegoś więcej niż nawilżenie na poziomie dobrym. Poza tym lekkim nawilżeniem i delikatnym dodaniem sprężystości nie zauważyłam więcej korzyści z używania go. Ja sama wolę troszkę gęstsze i bardziej konkretne kremy pod oczy, dlatego do końca nie jestem z niego zadowolona, jednak jestem pewna, że może znaleźć on swoje wielbicielki.


Używałyście już kosmetyków Uzdrovisco?
Czy w czasach dbania o ekologię warto kupić samochód hybrydowy?

22 marca

Czy w czasach dbania o ekologię warto kupić samochód hybrydowy?



Dzisiejszy post może się wydawać nie związany z tematem bloga, w końcu nie jest to blog motoryzacyjny. Ale zapewniam Was, że piszę ten post przede wszystkim ze względu na środowisko + komfort posiadania takiego auta, a temat ekologii jak najbardziej chciałabym na moim blogu poruszać, bo uważam, że jest to ważny temat w tych czasach. Jeśli rozglądacie się za jakimś autem lub planujecie zakup auta w przyszłości to może weźmiecie pod uwagę również jakąś hybrydę. Choć wpis był zaplanowany na koniec lutego a pojawia się pod koniec marca to mam nadzieję, że i tak chętnie go przeczytacie, bo byłyście chętne, aby dowiedzieć się więcej o tym jak sprawuje się takie autko :)


Toyota Corolla TS Kombi

Na początek chciałabym krótko (<-- miało być krótko, a wyszło jak wyszło hehe)* przedstawić Wam nasze autko. Corolla ma 184 KM, prędkość maksymalna to 180 km/h (zamontowana jest blokada nie pozwalająca jechać więcej ze względu na to, aby auto służyło jak najdłużej w jak najlepszej "formie"), a na napędzie hybrydowym może jechać prędkością nawet 120 lub 110 km/h.
Jako kobieta nie mogę pominąć również kwestii wyglądu zewnętrznego i wewnętrznego ;) Według mnie to auto łączy w sobie nowoczesność, lekko zadziorny wygląd i elegancję. Zadziornego charakteru na pewno dodaje mu wygląd z przodu oraz sportowa stylistyka siedzeń. Jedynym chyba największym minusem tego auta jest manualne ustawianie siedzeń i brak zapamiętania ułożenia ich. Przy sytuacji, gdy z auta korzystają dwie osoby potrafi być to dosyć irytujące, zwłaszcza, gdy inne rzeczy zostały dobrze przemyślane, nie wiem czemu tutaj ten element pominęli.

Kwestia pojemności - my jesteśmy bardzo zadowoleni z pojemności tego auta. Można wszędzie dobrze upakować bagaże. Wybierając te auto mieliśmy na uwadze, że wracając z roku akademickiego na wakacje do domu rodzinnego będziemy musieli zapakować cały swój dobytek zbierany przez rok ;) A zwłaszcza moje wszystkie ciuchy, kwiatki i kosmetyki. I nie ma kompletnie problemu z tym, żeby się pomieścić, uwierzcie mi :)


Bezpieczeństwo

Corolla posiada wiele zabezpieczeń, które pozwalają na bezpieczną jazdę w trasie i w mieście. Pierwszym jaki wymienię jest moim zdaniem bardzo ważne i już nie raz nam się przydało układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (działające nawet w nocy). Chodzi w tym o to, że, gdy ktoś lub jakieś zwierzę nam wybiegnie przed maskę lub jakaś inna przeszkoda pojawi się na naszej drodze to auto samo hamuje. Te hamowanie przydaje się też w parze z czujnikami i kamerką np. wyjeżdżając z parkingu tyłem nie zawsze widzimy co się dzieje za nami, często auta stojące po bokach zasłaniają nam widok na ulice, na którą chcemy wjechać. Kamera cofania łapie samochody, które są blisko a czujniki łapią nawet trochę dalsze samochody, co pozwala nam na bezpieczne wykonanie manewru. Jeśli jadący pojazd jest za blisko (ale go nadal nie widzimy) a my ruszymy z zamiarem wyjechania to auto zahamuje. Co ważne jak napisałam wyżej system ten działa też w nocy, a nie raz już spotkałam się z sytuacją, gdzie niestety nie było w ogóle widać osoby stojącej przy pasach lub idącej poboczem, która ubrana jest na czarno.
Kolejnym elementem bezpieczeństwa jest asystent utrzymania pasa ruchu, który polega na tym, że jeśli będziemy zjeżdżać z pasa bez kierunkowskazu to na kierownicy poczujemy lekki opór polegający na automatycznej korekcie toru jazdy oraz usłyszymy alert dźwiękowy.
Aktywna kontrola pasa ruchu to kolejny element bezpieczeństwa, pomagający w sytuacji, gdy za szybko zbliżamy się do samochodu przed nami - wtedy samochód zwalnia utrzymując odpowiednią odległość.
Poza tym:

  • Aktywny tempomat - ustawiasz sobie prędkość a przed tobą jedzie samochód 30 km wolniej, twoje auto zwalnia zachowując bezpieczny odstęp, a gdy go wyprzedzisz samochód jedzie dalej tyle ile było ustawione. Funkcja jest też przydatna w staniu w korku. Nie musisz co chwile hamować i dodawać gazu. Samochód sam hamuje przed autem z przodu i jedzie wtedy kiedy reszta rusza. 
  • eCall - system powiadamiania ratunkowego. Nad kierowcą a dokładnie między środkowymi światłami znajduje się przycisk (przed niechcianym wciśnięciem chroni go klapka), który po wciśnięciu wysyła sygnał ratunkowy i możecie też połączyć się ze 112 i wezwać pomoc
  • Automatyczne światła drogowe - zadbanie też o komfort jazdy innych kierowców. Gdy mamy włączone długie światła i zapomnimy je wyłączyć - system sam przełącza je na światła mijania tak by nie razić kierowcy którego mijamy, ale jednocześnie oświetlić pobocze z drugiej strony.
  • Head-Up Display to kolejny świetny element bezpieczeństwa moim zdaniem. Nie trzeba odrywać wzroku od drogi,by spojrzeć na to jaką prędkością jedziemy. Dodatkowo wyświetlane są tam też znaki drogowe, które są czytane przez system, a więc mamy takie małe przypomnienie ile powinniśmy jechać :)
  • Inteligentny system automatycznego parkowania, który może się komuś przydać, bo znajduje on miejsca do zaparkowania i sam tam parkuje tyłem lub równolegle. Jednak mi nie do końca ten system przypadł do gustu, wolę mieć pełną kontrolę nad tym jak i gdzie parkuję.
Trochę na ten temat się rozpisałam, ale są to moim zdaniem bardzo ważne i bardzo przydatne elementy tego auta, których nie mogłam pominąć i które warto mieć w swoim samochodzie.


Czym jest hybryda?

Samochód hybrydowy działa na połączeniu silnika spalinowego, elektrycznego i akumulatora hybrydowego. Nie będę się zagłębiała w dokładne działanie, ale z grubsza chodzi o to, że hybrydy nie trzeba ładować. Silnik elektryczny zyskuje energię podczas hamowania, a jej nadwyżkę kumuluje w akumulatorze. Dlatego najlepiej hamować przez dłuższy odcinek lżej i płynnie niż przez krótki odcinek poprzez nagłe i dynamiczne hamowanie. Jeśli się stoi, parkuje lub jedzie powoli to samochód korzysta tylko z silnika elektrycznego, więc nie emituje spalin i jest bardzo cichy. 
Biorąc pod uwagę samą jazdę w trasie - lepiej jechać niezbyt dynamicznie, w miarę możliwości stałą prędkością. Jeśli jedzie się płynnie to spalanie może wynieść na trasie nawet 4,5 l/100km. Możecie pomyśleć, że auto hybrydowe nie ma kopa, ale zapewniam, że jak trzeba to ma kopnięcie :) Rozpędza się w ok. 8 sekund do 100 km/h.
Samochód ogólnie jeździ bardzo cicho (przy płynnej i wolnej jeździe), a jak jedzie na silniku elektrycznym to już w ogóle jakby się siedziało w domu. Trzeba jednak przy tym uważać, bo nie raz były takie sytuacje, gdy parkowaliśmy lub jechaliśmy po parkingu pod galerią handlową to ludzie po prostu nie słyszeli auta i szli środkiem - dlatego trzeba być ostrożnym pod tym względem., bo ludzie chyba są przyzwyczajeni, że słyszy się jak podjeżdża auto.


Bateria - i co z nią jak już się wykończy?

Bateria w Corolli to bateria niklowo-wodorkowa (Ni-MH). Częściej spotykamy raczej baterie litowo-jonowe (Li-ion). Takie same jak u nas w telefonie czy w trolejbusach. Li-ion są lżejsze niż Ni-MH i zawierają więcej energii. Zatem dlaczego w tym aucie hybrydowym są baterie (nieznacznie) cięższe i zawierające trochę mniej energii? Baterie Niklowo-wodorkowe są bezpieczniejsze w użytkowaniu między innymi ze względu na swoją większą odporność na wysokie i niskie temperatury i na zabezpieczenie w przypadku przeładowania. Ich produkcja jest też tańsza niż Li-ion, co przekłada się na końcową cenę auta. Nie zawierają też toksycznych związków kadmu czy rtęci. Ponadto bateria Ni-MH ma dłuższą żywotność niż "konkurencyjne" akumulatory, a materiały, z których wykonana jest ta bateria są bardziej przyjazne środowisku niż w innych bateriach. Ogólnie recykling wszystkich baterii to wyjątkowo ciężka sprawa, ale ze względu na brak najbardziej szkodliwych substancji takich jak wspomniany kadm, rtęć, ołów czy lit sprawiają, że te baterie Ni-MH są bezpieczniejsze dla środowiska. Zawierają one przede wszystkim wodór i metale takie jak nikiel, żelazo, chrom, tytan. Wiadomo jednak, że nigdy nie warto kłaść spraw recyklingu ponad nasze zdrowie i bezpieczeństwo, ale tutaj mamy połączenie bezpieczeństwa w użytkowaniu i bezpieczeństwa po zużyciu jak i w trakcie produkcji takiej baterii.


Ekologia i ekonomia

O ekologicznej jeździe już trochę napisałam wyżej. Wiadomo już, że jak się postaramy to samochód może spalać 4,5 l/ 100 km, ale średnio przy naszej różnorodnej jeździe osiąga 5.0-5.4 l /100 km. Dzięki aplikacji w telefonie połączonej z autem wiemy, że do tej pory przejechaliśmy 67% czasu na silniku elektrycznym! To jest moim zdaniem najlepiej ukazana oszczędność na paliwie (średnio jest to 50-80% czasu jazdy na elektrycznym silniku). Oprócz oszczędności na paliwie, na czym jeszcze można zaoszczędzić? Zdecydowanie hybrydowe auta są droższe niż spalinowe, ale też jeśli zdecydujecie się sprzedać auto hybrydowe po kilku latach na pewno nie stracicie na nim dużo. Dodatkowo naprawy są raczej rzadkością w hybrydach - są mniej zawodne w porównaniu do spalinowych. A porównując emisję CO2: 2.0 hybryda Toyota Corolla - 106-127 g/km a taki sam model silnik 1.2 benzyna 138-165 g/km. Na dłuższą metę jest różnica, prawda?

Jak najlepiej wykorzystać napęd hybrydowy?
- włączony tryb ECO ustawia delikatniejszą reakcję na pedał gazu, a więc im mniej dynamiczna jazda - tym więcej oszczędności
- delikatnie dodawać gazu i delikatnie hamować
- jazda równomierna prędkością na trasie
- nieprawidłowe ciśnienie w oponach może zwiększyć zużycie paliwa o 2%


Oczywiście nie tylko Toyota ma auta hybrydowe, ostatnio widziałam, że nawet jest przesłodki miejski Fiat 500 w wersji hybrydowej! Ten maluszek to już w ogóle mało pali, bo aż ... 3,9 l/ 100 km, normalnie jak nic ;) A emisja CO2 to 88 g/km!

Muszę jeszcze dodać, że ten post nie ma na celu stwierdzenia, że tylko auta hybrydowe są słuszne i tylko takie powinno się kupować. Zależy na czym komu zależy ;) Są osoby dbające mocno o środowisko, które wolą jeździć autobusem czy rowerem co jest niepodważalnie bardziej eko. Są też osoby (takie jak ja), które redukują zły wpływ na środowisko w tym co mogę i co nie wpłynie mocno na zmarnowanie czasu czy wygody, na której mi zależy. Wymieniłam plastikowe butelki wody na szklany dzbanek na wodę z kranu, na zakupy zabieram torby wielokrotnego użytku, staram się nie marnować żywności. Oczywiście środowisko nie poprawi się w dzień kupienia tego auta, a nawet po miesiącu używania go. Trzeba na to wiele lat i wiele chętnych na zmienienie swoich nawyków, aby coś ruszyło w lepszym kierunku. 

Co myślicie o takich autach? Koniecznie dajcie znać czy staracie się dbać o środowisko :)

Co robić przez wiele wolnych dni? 19 pomysłów na nudę i zajęcie czasu

17 marca

Co robić przez wiele wolnych dni? 19 pomysłów na nudę i zajęcie czasu



W obecnej sytuacji nie każdy ma możliwość siedzenia w domu (powinniśmy być za to wdzięczni, że nie jesteśmy narażeni na chorobę tak jak inni ludzie, którzy nam wszystkim teraz pomagają), a i tak pojawia się wiele głosów, że ktoś się już nudzi i nie wie co robić. Ja dotychczas i tak nie mogłam narzekać na brak wolnego czasu, a nadal mam trochę pomysłów jak ogarnąć tyle wolnych dni. Chociaż jest też trochę ludzi, którzy lubią po prostu leżeć i nic konkretnego nie robić - tak też można, jakbym chodziła teraz do szkoły średniej to pewnie tak bym właśnie robiła, bo wtedy byłam wiecznie zmęczona. Natomiast dzisiaj podzielę się z Wami moimi pomysłami, które być może Wam się przydadzą, gdy już zaczniecie odczuwać nudę :)


1. Przeczytać książkę/książki, na które nie masz normalnie czasu. Ja czasem niestety mam kilkumiesięczne przerwy od czytania, bo jestem zajęta innymi czynnościami, jednak lubię do tego wracać, a teraz jest na to idealny moment. Ostatnio przeczytałam w trzy dni dosyć obszerną książkę Mroza "Chór zapomnianych głosów", która totalnie nie jest w moim czytelniczym stylu, ale tak mnie wciągnęła, że szłam spać dopiero, gdy już nie widziałam literek na oczy.

2. Dwa tygodnie a nawet tydzień wolnego czasu to idealny czas na codzienne ćwiczenia. Nieważne czy wcześniej chodziliście na siłownie czy nie. Warto się poruszać tym bardziej, że w tym okresie nie mamy takiej jak zwykle aktywności nawet przy chodzeniu do szkoły czy pracy. Ostatnio widzę coraz więcej osób, które prowadzą takie zajęcia live. A jeśli takie nie są dla Ciebie to standardowo polecałabym Youtube.

3. Zmienianie nawyków np. właśnie częstsze ćwiczenia, ścielenie od razu łóżka po wstaniu lub wkładanie ubrań od razu do szafy, a nie rzucanie gdzieś na krzesło.


4. Rozwijać swoje umiejętności gotowania lub pieczenia. Jeśli masz już wystarczający dla siebie poziom wykonywania tych czynności możesz po prostu zrobić coś co zajmuje dużo czasu i dlatego zwykle tego nie robisz np. przepyszny deser malinowa chmurka, która jest warta spędzenia tyle czasu w kuchni.

5. Zrób zmiany stylistyczne na blogu (nawet jakieś delikatne), tak, aby było na nim bardziej świeżo i chciało ci się na niego pisać. Jeśli jesteś w trakcie przerwy od blogowania to jest to może dobry moment na powrót do pisania.

6. Pograć w gry planszowe. Ja polecam 5 sekund, Gorący ziemniak czy Ego.

7. Zacząć pisać pracę np. inżynierską czy magisterską lub poświęcić więcej czasu na naukę do matury (wiem, że czyta to moja siostra - to do Ciebie! :D). Ja sama w tym czasie mam zamiar zacząć pisać pracę inżynierską, chociaż jak na razie nie wiem jak się do tego zabrać.


8. Zrobić porządki ze swoją biżuterią. W tej szkatułce nie mieści się już niestety moja cała kolekcja biżuterii (w odpowiednim czasie dokupię kolejną część do niej), a sama szkatułka leży na półce, na której właśnie kładę tą biżuterię, która w szkatułce się już nie mieści. Swoją drogą mam chyba więcej sztucznej biżuterii niż ze złota czy srebra. Niestety mam jakieś uczulenie na złote kolczyki i zdecydowanie lepiej nosi mi się te sztuczne. Na pomoc takim osobom jak ja przychodzą takie miejsca jak na przykład ta hurtownia biżuterii sztucznej, gdzie wybór macie duży i nie musicie szukać specjalnie w opisie konkretnych kolczyków, które sobie upatrzyłyście czy są sztuczne czy nie - bierzecie te które Wam się podobają.

9. Przejrzeć ubrania w szafie. Wszystko ładnie poukładać a przy okazji wystawić rzeczy na sprzedaż, które są w dobrym stanie a ich już nie nosimy. Ja korzystam z Vinted i jestem z tego zadowolona, płatności w obie strony są bezpieczne. A jeśli macie teraz potrzebę kupić sobie ubrania to ta stronka jest do tego ideolo.


10. Podszlifować języki obce. Jakiekolwiek. Ja chętnie podszlifuję mój angielski serialami zagranicznymi :D A ostatnio widziałam na Instagramie u Klaudii Owczarek stronkę z serialami, gdzie są napisy dialogów, a jak nie rozumiecie jakiegoś słowa to klikacie w nie i pojawia się tłumaczenie po polsku!

11. Ćwiczyć makijaże. Jeśli na co dzień robicie tylko stonowane i prawie takie same makijaże lub po prostu chcecie się pobawić makijażem to macie teraz na to dużo czasu.

12. Nadrobić zaległości serialowe i filmowe. Ja mam meeega dużo zapisanych na swojej liście do obejrzenia. Chciałabym obejrzeć np. You, Historia Małżeńska, Rotten i Najbardziej niezwykłe domy świata

13. Chodzić na spacery - to nam wolno!


14. Zająć się kolorowankami dla dorosłych, które potrafią zająć sporo czasu i przy tym ćwiczy się zdecydowanie cierpliwość.

15. Pograć w gry na konsoli lub komputerze. Na konsoli polecam poruszać się np. przy Just Dance. 

16. Zrobić sobie dłuższy 'włosing'. Nałożyć olej, maskę, może zrobić maskę samemu lub nałożyć ziołową wcierkę.

17. Zrobić samemu kosmetyki (o żelu antybakteryjnym nie wspomnę). Ja niestety spirytusu ani żelu aloesowego nie mam, ale planuję zrobić inne kosmetyki.

18. Zrobić manicure/pedicure lub jeśli jeszcze dobrze ci to nie wychodzi to poćwicz :)

19. Stand-up online - o najfajniejszym prawie zapomniałam. Ja już kupiłam bilet, można go było zdobyć w cenie 5/8 zł. Będzie można na chwile zapomnieć o tych wszystkich napływających zewsząd informacjach.


Pamiętajcie, żeby o siebie dbać i nie wychodzić z domu, jeśli nie musicie. Możecie zrobić naprawdę wiele dobrego siedząc po prostu w domu.


Jak spędzacie ten wolny czas? Coś byście dopisali do tej listy? 
Kosmetyki Ewy Chodakowskiej BeBio - żel pod prysznic i balsam do ciała

13 marca

Kosmetyki Ewy Chodakowskiej BeBio - żel pod prysznic i balsam do ciała






Te dwa kosmetyki są moimi pierwszymi od Ewy. Od samego początku spodobał mi się pomysł na produkty naturalne w miarę dobrych cenach, ale podeszłam do tego dosyć sceptycznie - osoba związana ze sportem tworzy kosmetyki. Trochę się to wiąże trochę nie, natomiast ja mam takie średnie podejście do firm, które głownie zajmują się np. robieniem butów co im dobrze wychodzi, a potem dochodzi do tego sprzedaż marnej jakości ubrań i innych mniej powiązanych rzeczy. W każdym razie postanowiłam, że spróbuję i kupiłam te dwie ładne tubki na promce w Rossmannie. And what's next?


Pięknie pachnący żel pod prysznic Chia i kwiat japońskiej wiśni 
Tego produktu akurat trochę się bałam, bo większość produktów do mycia ciała wywoływała u mnie dużą suszę na skórze. Taką suszę, że ciężko było ją ogarnąć potem zwykłymi balsamami. Żel o dobrym składzie i ładnym, choć bardzo delikatnym zapachu spisał się tak średnio. Nie było aż tak źle, jak się obawiałam, ale też nie było na tyle dobrze, żebym do niego wróciła. Sahary na skórze nie zostawił, więc do normalnej skóry na pewno będzie fajny, chociaż jest słabo wydajny, więc u kogo krucho z kasą - oszczędzajcie go! 

Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Coco-Glucoside, Sea Salt, Lauryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Benzoate, Glyceryl Oleate, Parfum, Citric Acid, Prunus Serrulata Flower Extrect, Salvia Hispanica Seed Extract, Potassium Sorbate


Owocowy balsam do ciała o zapachu Granat i jagody goji
Zapach niezbyt mi podpasował, kojarzył mi się z jakimiś starymi kosmetykami. Był o wiele bardziej wydajny i zdecydowanie lepszy w działaniu niż koleżanka Chia. Z tego produktu jestem jak najbardziej zadowolona. Może nie polubią go osoby z chorobliwie suchą skórą (chociaż i takie historie widziałam w komentarzach na fp Chodakowskiej), ale do normalnej skóry w stronę suchej jak najbardziej. Na chłodniejsze dni chciałabym zaopatrzyć się w balsam o otulającym zapachu migdała.

Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Myristate, Helianthus Annuus Seed Oil, Polyglyceryl-3-Stearate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum parkii Butter, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Triethyl Citrate, Parfum, Caprylyl Glycol, Sodium Stearoyl Lactylate, Benzoic Acid, Xanthan Gum, Tocopherol, Theobroma Cacao Seed Butter, Maltodextrin, Lycium Barbarum Fruit Extract, Punica Pericap Extract, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid

Opakowania w obu przypadkach mocno średnie, resztki produktu osadzały się na dozowniku i zasychały przez co produkt się marnował i kolejna aplikacja produktu nie była jak perfekcyjny rytuał pielęgnacyjny z reklamy. Plus za dostępność produktów. Oba produkty są wegańskie i cruelty free, a opakowania nadają się do recyklingu.



Na koniec nie w temacie, ale chciałabym zwrócić Waszą uwagę, a zwłaszcza uwagę rodziców na te wizytowe sukienki dla dziewczynek. Wykonane z przyjaznego dla skóry materiału, nie krępują ruchów dziecka pozwalając na swobodne bieganie i zabawę. Ale pamiętajcie, że jeśli nie macie dzieci, a macie małą księżniczkę w rodzinie to te sukienki byłyby też świetnym prezentem od chrzestnych i nie tylko :)



Używałyście kosmetyków Chodakowskiej?
Copyright © Lightside , Blogger