Pokazywanie postów oznaczonych etykietą batiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą batiste. Pokaż wszystkie posty
Zużycia marca | Palmer's, Isana, Avon, Anwen i inne

09 kwietnia

Zużycia marca | Palmer's, Isana, Avon, Anwen i inne


Od jakiegoś czasu zużycia miesiąca przedstawiałam na Instagramie, bo tak było wygodniej i szybciej, no i nie było dużo kosmetyków do pokazania, ale tym razem zużyłam ich więcej. Staram się zużywać wszystkie zapasy kosmetyczne, które mam i nie kupować nowych, które nie będą mi potrzebne na teraz. Wczoraj zrobiłam zamówienie z Hebe tylko na trzy potrzebne rzeczy w tym balsam z Palmer's, którego jestem bardzo ciekawa - jeśli miałyście jakiś balsam z tej firmy, to podzielcie się opinią w komentarzu! :) 


✨ Garnier Fructis Aloe Hair Food - maska kolejna już z tej serii u mnie, wcześniej była bananowa, potem ta aloesowa, a teraz mam też  wersję o zapachu Papai, która równie świetnie mi się sprawdza. Osobiście nie zauważyłam większych różnic między tymi wariantami, ale jak na razie najlepiej używało mi się wersji bananowej ze względu na zapach i to, że trochę bardziej nawilżała moje włosy.
✨ Palmer's Coconut Oil Repairing Conditioner - kupiłam ją na jakiejś wyprzedaży w Hebe, inaczej pewnie nawet nie zwróciłabym na nią uwagi. W ogóle jakoś nigdy nic nie miałam z tej firmy i nie kusiło mnie, żeby coś z niej kupić. Natomiast jak napisałam wyżej - kupiłam właśnie balsam Palmer's pomimo tego, że odżywka nie do końca mi przypasowała to jednak jakoś mnie ta marka zaintrygowała. Przejdźmy do samej odżywki. Mimo, że uwielbiam zapach kokosa to tutaj dosyć mi on przeszkadzał, ale za to, jeśli chodzi o działanie to odżywka fajnie wygładzała i nawilżała włosy i nawet można było emulgować nią olej (w połączeniu z maską świetnie sobie radziła). Niestety zapach był na tyle dla mnie przeszkadzający, że nie kupię tej odżywki ponownie.
✨ Isana Intensywna pielęgnacja włosów zniszczonych miód i wanilia - oj długo ją męczyłam, żeby ją zużyć do końca. Na moich włosach praktycznie nie robiła nic. Mało nawilżała, mało wygładzała. A słyszałam, że u niektórych (u takiej jednej kręconowłosej ;)) świetnie się sprawdza. Kupiłam tą odżywkę, dlatego, że kiedyś miałam jakąś super odżywkę z Isany i miałam nadzieję, że ta też się taka okaże, no ale niestety, nie zawsze trafia się na perełki. 
✨ Batiste suchy szampon do ciemnych włosów - kolejny raz już go kupiłam, jest dla mnie lepszy niż ta zwykła wersja, która pozostawiała moje włosy lekko siwe. Nie używam go często, ale zawsze muszę go mieć w łazience tak na wszelki wypadek.


✨ Anwen delikatny szampon pomarańcza i bergamotka - Hmm.. tutaj mam mały problem, żeby napisać jakąś konkretną opinię na jego temat. Więc może zacznę od tego, że zapach tego szamponu jest na prawdę przepiękny, świeży i rześki. Niestety jest on bardzo niewydajny, kosztował 25 zł (widać trochę naklejki z przeceny z Lidla - miał on kosztować po przecenie ok. 10 zł, jednak w domu na paragonie zauważyłam, że zapłaciłam za niego normalną cenę), a wykończyłam go w jakieś 2/3 tygodnie myjąc włosy co drugi dzień. Nie za bardzo chciał się pienić (zapewne przez użycie delikatnych, a nie diabelsko mocnych detergentów myjących), ale nie jest to podobno wadą produktu. Jest on przeznaczony do skóry normalnej i ze skłonnością do przetłuszczania się, jednak nie zauważyłam żadnego wydłużenia świeżości włosów, a nawet bym powiedziała, że na drugi dzień wyglądają trochę gorzej niż włosy na drugi dzień umyte innym szamponem. 
✨ Nivea antyperspirant deo beauty elixir deomilk - totalna porażka. Wcześniej w zużyciach pokazywałam wersję tego antyperspirantu w roll-on i tamten był o dziwo fajny. O dziwo - bo nie lubię tych produktów w takiej formie. Ale ten... totalne przeciwieństwo zaczynając od zapachu, a kończąc na działaniu.
✨ Cztery Pory Roku elixir do rąk i paznokci - taka nazwa dosyć dziwna, a to po prostu zwykły krem do rąk bez jakiegoś konkretnego zapachu. Tak naprawdę nawet niczym się nie wyróżniał spośród innych kremów do rąk. Lepiej kupić zwykły krem do rąk z ładnym zapachem i w bardziej praktycznym opakowaniu. 


✨ Tołpa dermo face hydrativ nawilżająca esencja - Tutaj nie mam dużo do napisania. Dobra esencja pod krem i do nałożenia samodzielnie na upalne dni. Lekko podkręcała nawilżenie kremu na dzień lub na noc (chociaż ja preferowałam nakładać ją na noc). Opakowanie bardzo mi się podoba, cały produkt mógł być bez problemu do końca wydobyty przez pompkę, bez okręcania buteleczki. Jednak z pompką trzeba obchodzić się delikatnie, bo potrafi przy naciśnięciu ominąć nasze ręce a wylądować na przykład na łazienkowym dywaniku ;) Tutaj możecie poczytać o niej więcej.
✨ Delia Dermo System tonik do twarzy -  Tonik jak tonik, do niczego aż tak nie mogę się przyczepić, chociaż mimo, że zapach nie był mocny to po długim czasie zaczął mnie drażnić. Powiem Wam, że jakiś czas temu używałam toników tylko od czasu do czasu, a teraz nie wyobrażam sobie bez jakiegokolwiek toniku codziennej pielęgnacji.
✨ Avon woda perfumowana Attraction - Nie sądziłam, że kiedykolwiek aż tak polubię jakiś produkt z Avon. O tej wodzie już wcześniej pisałam i myślę, że kupię sobie kolejny flakonik. Dobra trwałość, lekko słodki, kobiecy zapach za niską cenę. Jestem też ciekawa tej fioletowej wersji. 
✨ Fuss Wohl maska do stóp - Właściwie przypadkowo ją kupiłam, wpadła mi w oko również przez cenę. Jednak myślałam nie wiem czemu, że będzie to maska taka do założenia na stopy jak skarpetki, a to był po prostu bardziej treściwy krem. Mimo to byłam całkiem zadowolona z niego i może jeszcze do niego wrócę od czasu do czasu. Taka saszetka wystarczyła na ok. 4 aplikacje. 

To tyle na dzisiaj, dajcie znać jak się Wam sprawdził jakiś kosmetyk stąd, jeśli go używałyście :)

Zużycia czerwca | Tresemme, Holika Holika, Nutka, Bioderma, Oriflame, YSL i inne

09 lipca

Zużycia czerwca | Tresemme, Holika Holika, Nutka, Bioderma, Oriflame, YSL i inne


W tym miesiącu udało mi się zużyć nadzwyczajnie dużo jak na mnie produktów. Postanowiłam sobie jakiś czas temu, że zanim kupie kolejne kosmetyki, na które zbieram już pomysły, to zużyje wszystkie te, które zbliżają się do swojego końca. Niestety nie wiem czemu jedno zdjęcie produktów do ciała wyszło na początku dobrze, a potem, gdy chciałam je przesłać zrobiło się niewyraźne i niemożliwe było go przesłać ani naprawić. Opakowania zostały już wyrzucone, więc kolejnego zdjęcia też nie mogłam zrobić. Na szczęście to pierwsze zdjęcie jest w miarę wyraźne, więc zaznaczyłam strzałkami na zdjęciu poniżej, o których produktach teraz napiszę.


Ciało

Mamas Babydream płyn do kąpieli, który kupiłam po obejrzeniu Instastory Odcienie Nude. Całkiem przyjemny produkt, ma delikatny zapach, lekko nawilżał skórę. Cena to około 14 zł, więc moim zdaniem jest całkiem przystępna jak na taki produkt. W składzie znajdziemy kilka fajnych olejków pielęgnujących. Jak nie znajdę lepszego płynu to wrócę pewnie do tego.
Le petit Marseillais olejek do mycia kupiony na promocji 2+2 w Hebe. Miałam nadzieję, że będzie chociaż troszkę podobny do olejku z Biodermy, ale niestety okazał się dosyć zwykłym produktem pod prysznic.
Marc Jacobs Daisy Eau So fresh żel pod prysznic przepięknie pachniał tak jak perfumy, zapach jakoś długo się nie utrzymywał, ale podczas kąpieli było cudownie myć się tym zapachem. Nie wysuszał, ale też nie nawilżał. Fajny dodatek do perfum.
Nutka mus pod prysznic, który bardzo mnie zaskoczył i to pozytywnie! Fajna konsystencja, bardzo wydajny, cena to około 10-14 zł, z tego co pamiętam miał całkiem fajny skład. Na pewno jak się gdzieś na niego natknę to kupię inny zapach.


Włosy

Novex maska do włosów nie pamiętam, żeby wyróżniła się czymś w swoim działaniu od innych masek. To opakowanie było mega niewygodne, a brzegi przy zakrętce były dosyć ostre.
Biocosmetics olej makadamia używałam go przede wszystkim do włosów i byłam z niego jak najbardziej zadowolona. Idealna, nie za duża pojemność, takiego oleju nie używa się dużo a dosyć szybko traci swoją ważność, więc nie warto kupować wielkich opakowań.
Pantene szampon Aqua Light standardowo musiał się pojawić także ten szampon, jest tani i bardzo dobry do niezbyt wymagających włosów
Batiste Stylist spray termoochronny nabłyszczający to chyba była lekka pomyłka przy moim sposobie mycia włosów, bo często myje włosy wieczorami i też je trochę wtedy suszę. Używając wieczorem tego sprayu, który ma złote drobinki jest złym pomysłem, bo potem te złote drobinki są na poduszce, wycierają się i na włosach nie zostaje już nic. Tak samo było zresztą nawet rano, gdy złoto zostawało na moich rękach czy szczotce. Miał bardzo ładny zapach, ale czy działał termoochronnie to ciężko powiedzieć.
Tresemme maska Keratin Smooth zdecydowanie była to przyzwoita maska, włosy długo były miękkie, błyszczące i ładnie się układały.
Holika Holika żel aloesowy oj ale ja go męczyłam. Totalnie nic nie robił mojej skórze, próbowałam używać go samego na twarz, w maseczkach a pod koniec na włosy pod olej. Chyba do tej ostatniej czynności spisał się najlepiej. Opakowanie było mega twarde i ciężko było wydobyć produkt.


Twarz

Biotaniqe "naturalny" krem odżywczy specjalnie wzięłam słowo 'naturalny' w cudzysłów, bo do naturalnego kremu to mu trochę daleko. Jak można przeczytać już w wielu miejscach jest to przykład greenwashingu, czyli producent udaje, że jego produkt jest naturalny. Co robią w składzie: aldehydy, substancje zapachowe, TEA? Owszem ten produkt ma w składzie też naturalne składniki, ale jak dla mnie naturalny produkt to taki, który posiada składniki tylko naturalne, a nie trochę naturalne, a trochę syntetyczne lub jak już to przynajmniej takie składniki, które nie szkodzą. Co do działania kremu, to chciałam go jak najszybciej zużyć, więc zużyłam na nogi. Krem nie był ani trochę odżywczy, był bardzo lekki i nawilżał tylko na chwilę.
Bioderma Sensibio H2O płyn micelarny to moje kolejne opakowanie tego płynu, bardzo mi odpowiada, bo zmywa bardzo szybko każdy makijaż i nie szczypie w oczy. Po wypróbowaniu innego płynu doceniam również w Biodermie wygodny dozownik. Choć cena jest dosyć wysoka, to płyn jest bardzo wydajny i wystarcza mi on na jakieś 2/3 miesiące.
Ziaja phyto active maseczka do cery naczynkowej to dopiero jest pomyłka. O niej napisze tylko tyle: po jej użyciu policzki miałam jeszcze bardziej czerwone niż przed.


Stopy 

AA krem do suchej skóry dostałam go w paczce i okazał się na prawdę fajnym kremem tylko nie wchłaniał się szybko więc najlepiej/najwygodniej było go używać razem ze skarpetkami.
Oriflame spray do stóp Feet Up długo go zużywałam, kupiłam go chyba dwa lata temu i dopiero teraz go zużyłam. Jest on z eukaliptusem i miętą, więc idealnie chłodził i odświeżał w gorące dni.


Perfumy

Yves Saint Laurent Mon Paris to piękne perfumy i przepiękny flakon, niestety są dosyć drogie, ale te były kupione na Notino zdecydowanie taniej. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj
Hollister Wave tanie, ciekawe, oryginalne i świeże perfumy. Niestety długo się na mnie nie utrzymywały, ale myślę, że kiedyś jeszcze do nich wrócę, bo zapach jest zdecydowanie mój. Tutaj dowiecie się o niej więcej.
Emporio Armani Because It's You mega kobiece perfumy. Ich cena to kwota pomiędzy Hollisterem a YSL. Z chęcią bym wróciła do niej, ale jestem też ciekawa najnowszej wersji "In love with you"
Giorgio Armani Si lubię testować różne perfumy i też ich różne inspiracje. Te niby są testerem lub czymś takim, ale jak już je kupiłam to zaczęłam myśleć, że w sumie nigdy nie widziałam takich testerów i raczej takie nie istnieją. Jak najbardziej była podobna do oryginału.


Kolorówka

L'Oreal Volume Million Lashes tusz do rzęs co jakiś czas kusi mnie żeby właśnie kupić inny przeważnie drogieryjny tusz, ale zawsze po użyciu go dochodzę do tego samego wniosku, że nic nie przebiło jak na razie tuszu z Oriflame The One Wonderlash. Szybko się zaczął kruszyć i dawał jak dla mnie średni efekt.
Oriflame The One WonderLash jak wyżej wspomniałam jest to dla mnie najlepszy tusz jakiego do tej pory używałam. Nie wiem ile opakowań zużyłam i teraz mam jeszcze dwa w zapasie. Nie kruszy się przez cały okres używania, super rozdziela i wydłuża rzęsy, pod wpływem wilgoci się nie odbija na skórze, ale dobrze zmywa się płynem micelarnym.

Jestem ciekawa czy używacie kosmetyków z Oriflame lub w ogóle z katalogów?
Ostatnie zużycia | Make Me Bio, Bioderma, Klorane, Fresh and Natural i inne

17 maja

Ostatnie zużycia | Make Me Bio, Bioderma, Klorane, Fresh and Natural i inne


W końcu przyszła idealna pora na pokazanie ostatnich zużyć. Większość z nich miałam pierwszy raz i do niektórych z nich chętnie wrócę. Jest kilka fajnych, naturalnych kosmetyków, ale też kosmetyk, który nie powinien się znaleźć u mnie na półce. Chętnie poczytam w komentarzach, czy miałyście któryś z tych produktów i jakie były Wasze odczucia podczas ich używania.


Twarz

Bioderma Sensibio H2O płyn do demakijażu - już o nim pisałam wcześniej, trochę drogi, ale całkiem wydajny i w ogóle nie podrażnia skóry ani oczu. Chociaż mam teraz na oku tańszy płyn, który po małej próbie wydaje mi się równie fajny, ale jeśli nie znajdę tańszej, równie dobrej wersji to będę nadal wracać do tego.

Okani Beauty woda różana - dostałam ten produkt od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis i bardzo się z nim polubiłam. Z pewnością, gdy będę miała kupić jakiś tonik to będzie to woda różana. A przy okazji zainteresowałam się też innymi produktami tej firmy i na pewno przyjdzie czas kiedy inne kosmetyki od Okani pojawią się u mnie na półce.

Make Me Bio krem nawilżający z SPF 15 był baaardzo wydajny, mimo, że używałam go codziennie to wystarczył mi na kilka dobrych miesięcy. Na razie mam wiele innych kremów na oku, których jeszcze nie używałam, więc na razie nie wrócę do tej marki, ale nie wykluczam, że kiedyś to zrobię. Tutaj o nim pisałam.


Ciało

Bioderma Atoderm olejek pod prysznic to stały bywalec w mojej łazience. Bardzo ładnie pachnie, chcoiaż przy tak długim używaniu go (kilka miesięcy) zapach już mi się mega nudzi. Ale bardzo lubię do niego wracać, jeszcze nie znalazłam tańszego równie dobrze nawilżającego produktu do mycia.

Cztery pory roku skoncentrowany balsam do ciała z kwasem hialuronowym, gdy go dostałam to jakoś tak sobie pomyślałam, że to pewnie nic specjalnego, prawie nic nie słychać o tej firmie i tak nie ciągnie mnie do niej. Ale jako, że balsamy do ciała u mnie się nie zmarnują to sobie postanowiłam go przetestować, chociaż trochę się bałam nałożyć go na moją czasem mega dziwnie wrażliwą skórę. Ale nie dość, że konsystencja była super, bo była bardzo taka delikatna trochę jak balsam połączony z pianką i działanie nie było na prawdę złe. Myślę, że, gdyby nie to, że mam swój ulubiony balsam z Biodermy Atoderm, który jest mega nawilżający to na jakiejś promocji kupiłabym ten ponownie (jeżeli chodzi o sam produkt), ale trochę denerwowała mnie ledwo chodząca pompka.

AA Oil Essence kremowy żel do mycia ciała to żel, który niczym mnie nie powalił, ani zapachem ani działaniem. Taki o zwykły żel, którego raczej nie kupię.

Fresh and Natural malinowy delikatny balsam do ciała to petarda zwłaszcza na lato. Delikatna pianka po kontakcie ze skórą zamienia się w bardziej wodnistą formułę, więc całkiem dobrze nawilżał skórę i zostawiał ją gładziutką i pięknie pachnącą. Zdecydowanie z chęcią bym do niego wróciła.

Farmona Tutti Frutti wiśniowo-porzeczkowy peeling do ciała to totalna pomyłka. Niby mocny i ciekawy zapach, ale jednak zbyt mocny i sztuczny, a dodatkowo już chyba wszyscy wiedzą co w składzie - poliuretan, czyli mikroplastik, który tylko szkodzi środowisku. I to nie koniec złego w składzie, bo znajdziemy tam też konserwanty, które są rakotwórcze. Dostałam go w paczce i zużyłam, bo nie lubię marnować rzeczy, ale sama bym tego nie kupiła. Zdecydowanie wolę naturalne peelingi ze względu na lepsze działanie i na plus dla środowiska.

Oriflame Lovely Garden woda perfumowana - wiele razy już o niej pisałam i myślę, że jeszcze nie raz ją kupię, bo uwielbiam ten zapach. Polecam każdej kobiecie, aby go powąchała i może się tak samo w nim zakocha jak ja :)


Włosy

Pantene szampon Micellar kupiłam pierwszy raz zamiast mojego ulubionego Aqua Light tej samej firmy i mimo podobnej formuły/konsystencji nie przypadł mi jakoś do gustu i wróciłam do Aqua Light. Był dobry, ale nie aż tak super, żeby się na niego przerzucić.

Batiste suchy szampon Beautiful Brunette, do tej pory używałam cały czas właśnie tej wersji lekko  zabarwionej, ostatnio spróbowałam też wersji Divine Dark z ciemniejszym pigmentem i chyba przy niej na razie zostanę.

L'Oreal Elseve Magiczna Moc Olejków odżywka - to już moje kolejne opakowanie tej odżywki, pachnie ona przepięknie, zostawia ten przyjemny zapach na włosach, ułatwia rozczesywanie i delikatnie je rozświetla dzięki zawartym w niej drobinkom.

Klorane szampon na bazie wyciągu z drzewa oliwnego - pierwszy raz mam w ogóle jakiś produkt od tej firmy i myślę, że nie ostatni. Całkiem fajny szampon, nie obciążający włosów. Chętnie wypróbowałabym inne wersje tego szamponu.

Garnier Fructis Banana Hair Food - nie dziwie się, że każdy jest zachwycony tą maską. Jest bardzo wydajna, przepięknie pachnie i pozostawia ten zapach na włosach na długo, pomaga rozczesywać kudły po myciu i je nawilża. Z pewnością sięgnę po wersję aloesową na wypróbowanie.

Natura Siberica peeling rokitnikowy do skóry głowy - kupiłam go w sumie z ciekawości na którejś z promocji w Rossmannie. Wygodnie się go aplikowało i przyjemnie nim się masowało, a spłukiwanie nie było problematyczne. Mega ciekawie pachnie, jest wydajny. Spektakularnych efektów po używaniu go nie zauważyłam (nie pomógł w przypadku wypadania włosów), ale skóra na pewno była odświeżona i oczyszczona.


Które z tych kosmetyków miałyście?
Nowości miesiąca | Bioderma, Yankee Candle, Nature Queen, La Roche-Posay i inne

17 lutego

Nowości miesiąca | Bioderma, Yankee Candle, Nature Queen, La Roche-Posay i inne


Choroba mnie dopadła i totalnie mnie rozłożyło na prawie dwa tygodnie. Już trzecia sesja za mną i na każdą sesję choruję, już chyba czas się do tego przyzwyczaić. Powoli wracam do żywych, więc pojawia się też w końcu post, tym razem o nowościach miesiąca. Jak wiadomo jak się coś kończy to wszystko na raz także trzeba było uzupełnić zapasy. Pojawiło się też trochę rzeczy, które mam pierwszy raz.


Rossmann:

  • Szampon Pantene Aqua Light standardowo mój ulubiony szampon, dobrze oczyszcza, ale chyba potrzebuję czasem przerwy na inny bardziej treściwy i nawilżający szampon i właśnie kupiłam z Kerasys i mam nadzieję, że spisze się super.
  • Isana odżywka miód i wanilia - nowość w Rossmannie, jeszcze jej nie używałam, ale poprzednie odżywki z Isany bardzo polubiłam, więc myślę, że ta też będzie fajna. 
  • Batiste suchy szampon z kolorem - wcześniej miałam wersję dla brunetek, a teraz chciałam spróbować tej ciemniejszej. 
  • Żel antybakteryjny Venus - zawsze mam jakiś żel antybakteryjny w torebce. Nie jestem przywiązana do jakiejś marki, wybieram ten, który akurat jest na promocji.



Mintishop

  • Rewitalizująca maska Biocosmetics - to totalna nowość w mojej kosmetyczce. Nie miałam jeszcze takiej maski w proszku do zrobienia, już jej używałam dwa razy i myślę, że niedługo pojawi się o niej post, gdzie opisze czy w ogóle działa. 
  • Ecocera prasowany puder bambusowy - miałam ryżowy i bardzo go polubiłam, skóra jest po nim lekko zmatowiona oraz bardzo gładka. Teraz postawiłam na bambusowy, bo chciałam zobaczyć czy jest jakaś różnica pomiędzy nimi.
  • Pierwszy raz też kupiłam zapach do domu od Yankee Candle, jest to sampler o zapachu Coastal Living. Bardzo brakuje mi słońca dlatego chciałam wybrać jakiś zapach, który będzie mi przypominał o słońcu i relaksie.
  • Enzymatyczny peeling Biocosmetics - już moje kolejne opakowanie tego produktu, bardzo go lubię, super działa, jest w miarę tani i pięknie pachnie.
  • Oczyszczająca pianka do twarzy Nature Queen - całkiem nowy produkt na rynku, już jej używałam kilka razy, ale sama jeszcze nie wiem co o niej sądzę
  • Gąbeczka Blend It - ta akurat poszła do mojej mamy, pierwszy raz jej użyła i była zaskoczona i zadowolona jednocześnie :D Mimo to ja też używam tych gąbeczek i je uwielbiam, są tanie (często są na promocji) i bardzo ułatwiają aplikację kosmetyków.



Iperfumy

  • Płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O - odkąd zmieniono skład płynu z Białego Jelenia zaczęłam używam tego płynu i bardzo go polubiłam. Jest trochę drogi, ale spokojnie wystarcza na długo. Przede wszystkim uwielbiam w nim to, że nie szczypie w oczy i bez wysiłku zmywa cały makijaż.
  • Kallos maska bananowa do włosów - pierwszy raz mam maskę z Kallosa, nie mogłam się zdecydować jaki wariant wybrać, sama nie wiem czemu padło na ten, ale mam nadzieję, że będzie tak samo lub prawie tak dobra jak bananowa z Garniera.
  • La Roche-Posay woda termalna - kolejna nowość u mnie, woda termalna kupiona z myślą o zbliżających się cieplejszych dniach, gdy rano nie będę miała ochoty nałożyć kremu, mam nadzieję, że woda mi go zastąpi.
  • Maybelline Super Stay Matte Ink - chyba 4 moja taka pomadka, kocham je za trwałość i zapach, ale nie lubię, za to, że kolor na opakowaniu i na swatchach wygląda inaczej niż w rzeczywistości na ustach i przez to ciężko dobrać kolor idealny



Ostatnimi nowościami są kosmetyki z pudełka wyprzedażowego ShinyBox, o których możecie poczytać tutaj


Które produkty miałyście? 

Nowości ostatniego miesiąca | Bioderma, Victoria's Secret, Klorane, Nike, Emporio Armani

17 września

Nowości ostatniego miesiąca | Bioderma, Victoria's Secret, Klorane, Nike, Emporio Armani


Sierpień był zdecydowanie najbardziej przepełnionym nowościami miesiącem w roku. Dużo się też ostatnio działo dlatego znowu długo nie było żadnego postu. Pokażę Wam te najciekawsze nowości kosmetyczne i niekosmetyczne. Niektóre z nich już przetestowałam i bardzo polubiłam. W pogrubionych nazwach produktów znajdziecie do nich link, jeśli można kupić to przez internet.


Klorane, szampon z ekstraktem z oliwek (31,90 zł)
Jeszcze nigdy nie miałam nic z tej firmy, a że na stronie doz.pl są szampony w bardzo dobrej cenie to chciałam go wypróbować. Jeszcze go nie używałam, ale już ma mały plus, bo ma konsystencję żelową  anie kremową. Kremowa totalnie mi nie podpasowała w szamponach.

Emporio Armani, perfumy Because it's you (206 zł)
Przepiękna linia zapachów, dla kobiet jak i dla mężczyzn "Stronger with you". Oba zapachy idealnie ze sobą współgrają, oddzielnie są równie piękne.

Bioderma, płyn micelarny Sensibio H2O (10 zł)
Już po pierwszym użyciu bardzo polubiłam ten płyn. Nie szczypie w oczy, skóra nie piecze, cudownie zmywa cały makijaż tylko cena trochę duża za większe butelki, ale w internetowych aptekach można znaleźć całkiem dobre oferty. Taka pojemność 100 ml jest idealna, aby sprawdzić jego skuteczność i później ewentualnie zainwestować w większe opakowanie.



Elite zalotka (14 zł/ teraz 11 zł)
Do tej pory miałam jakąś mega tanią i beznadziejną zalotkę, która rwała rzęsy, dlatego przestałam jej w ogóle używać. Po jakimś czasie pomyślałam sobie, że fajnie byłoby wrócić do podkręcania rzęs, ale z nowym sprzętem i padło na tą. Jak na razie używam jej często i jestem zadowolona.

Bourjois Healthy Mix korektor pod oczy (48 zł/ teraz 27 zł)
Kolejny mój korektor z tej serii, średnio kryjący, idealnie nawilżający. Nie mam wysuszonej skóry pod oczami mimo prawie codziennego używania. Mam najciemniejszy odcień, a jednak jak się bardziej opalę to jest troszkę za jasny. Mają tylko 3 odcienie i uważam, że to zdecydowanie za mało.

Loreal Volume Million Lashes Extra Black tusz do rzęs (35 zł)
Po bardzo długiej przerwie wróciłam w końcu do tuszu drogeryjnego. Cały czas używam tego z Oriflame, o którym pisałam na blogu już nie raz. Zobaczymy czy fajnie mi się wróci do tego z drogerii czy jednak ten z katalogu okaże się nadal znacznie lepszy.


Batiste Stylist spray termoochronny nadający połysk (14 zł)
Używałam długo produktu Marion do termoochrony włosów, ale kolejne opakowanie mi przeciekało i nie dało się nic z tym zrobić, dlatego przy promocji postanowiłam kupić coś kompletnie innego i jak na razie jestem bardzo zadowolona z używania tego produktu. A przede wszystkim podoba mi się połysk, który daje na włosach.

Victoria's Secret Pure Seduction mgiełka zapachowa (56 zł)
Miałam wcześniej mgiełkę Love Spell i bardzo ładnie pachniała. Teraz padło na ten zapach, który wybrałam w ciemno, nie wąchając go przed zakupem. Jest bardzo ładny, słodki, ale bardzo podobny do Love Spell, a chciałam czegoś odmiennego.

Bioderma Atoderm Intensive Baume balsam do ciała (64 zł)
Cudownie kojący i nawilżający bardzo suchą skórę. Na lato mniej odpowiedni, bo z rana jeszcze czuć jego resztki po wieczornym balsamowaniu, ale we wszystkie inne pory roku jest idealny. Używam go też czasami do twarzy i gdy tylko kończy mi się butelka, zamawiam następną, bo muszę go mieć.

Bioderma Atoderm Huile de Douche olejek pod prysznic (ok. 60 zł)
Najlepszy, ulubiony i niezastąpiony! Nawilża, ma piękny, ale delikatny zapach. W litrowej butelce opłaca się najbardziej, wystarcza na kilka dobrych miesięcy. Tutaj pisałam o nim więcej.


Mohito torebka (30 zł)
Kosztowała około 30 zł na przecenie. Często ubieram się w raczej stonowane kolorystycznie ubrania, dlatego lubię dobierać bardziej kolorowe dodatki. Pojemna, z twardego materiału, więc nie zagina się w nieodpowiednich miejscach.

2 koszulki Nike Dry Miler (119 zł) i bawełniana z logo holo (80 zł)
Pierwsza Dry Miler różowa typowo do sportu z siateczkowanym materiałem na plecach. Druga, czarna 100 % bawełna nadaje się do ćwiczeń i na co dzień. Kupiona była na wyprzedaży, a teraz nie mogę jej nigdzie znaleźć, więc chyba jest już wyprzedana.

Nike Heritage 86 czapka bawełniana (99 zł)
Idealna pod względem wygody, kształtu, wyglądu i koloru. Miałam wcześniej czapkę Ivy Park, która niestety nie była wygodna, bo była za płytka.


Nike Infinity stanik sportowy (179 zł)
Stanik zapewniający średnie wsparcie, kupiłam go z myślą o siłowni, tam wykonuję często cardio i nie lubię staników o lekkim wsparciu i to był 1 powód dlaczego wybrałam akurat ten. Drugim powodem jest to, że jako jeden z nielicznych staników Nike posiada regulację pod biustem i na ramiączkach. Można dzięki temu wybrać czy potrzebujemy lekkie czy średnie wsparcie no i jak trochę się schudnie to też jest zdecydowanie pomocne :D


Inwestujecie w sportowe ubrania, czy raczej nie przywiązujecie do tego wagi?

Suchy szampon Batiste tropical

19 lipca

Suchy szampon Batiste tropical



W końcu kupiłam wszystkim dobrze znany Batiste. Jakiś czas już myślałam o jego zakupie, więc jak trafiła się promocja w Rossmannie (12 zł) nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. Zdecydowałam się na zapach tropikalny, który jest zapachem intensywnie kokosowym. Pozostaje on dosyć długo na włosach. Wcześniej używałam suchego szamponu Syoss, więc łatwiej mi było dostrzec, który lepiej działa. Batiste widocznie redukuje efekt przetłuszczonych włosów oraz unosi je u nasady. 


Aplikacja tego produktu jest na prawdę prosta i wygodna. Świetnie się sprawdza na wyjazdach (ja swój testowałam podczas kilkudniowego wypoczynku na łódce). Nie zauważyłam żadnego osadu na włosach czy sklejenia ich ani żadnego podrażnienia skóry. Wielkim plusem jest również wiele wersji zapachowych i odpowiednich do koloru i rodzaju włosów. Opakowanie również zasługuje na niemałą pochwałę, ponieważ jest kolorowe, wygodne, czytelne i kojarzące się z latem, czyli tym czego chcą chyba wszyscy :) Zdecydowanie jestem bardziej za Batiste niż za Syoss'em i na pewno będzie on u mnie gościł wśród innych kosmetyków.



Copyright © Lightside , Blogger